Ferie szybko zleciały, musiałam powrócić do szarej rzeczywistości którą była szkoła.
Źle nie jest, każdy musi przeciez chodzić do szkoły. Przez cały dzisiejszy ranek prosiłam Jacoba, ha błagałam abym mogła zostać w domu pod pretekstem choroby, nadaremnie.
- Jacob, proszę- Szepnęłam mu tuż przy uchu.
- O co prosisz?- Spytał wystawiając nosa zza gazety, ostatnio zaczął czytac o tych wszystkich mordercach.- O Bells, czas do szkoły!
Powiedział spoglądając na zegarek ścienny.
- Jacob, błagam nie chcę!- Jęczałam siadając na krześle w kuchni.
- Ej, każdy musi iśc do szkoły, kiedy z niej wrócisz to sobie odbijemy- Powiedział spokojnie, ha mu łatwo mówić rzecież on racji swoje że biega na golasa po lesie to nie musi chodzić do szkoły tak czesto jak ja.
- Jake- Zaczęłam- Zrobie wszystko co chcesz, stane nawet na głowie tylko daj mi jeszcze tydzień.- Powiedziałam robiąc maślane oczka.Jacob zrobił mine myslącego człowieka po czym spytał:
- Wszystko?- Spytał podejrzliwie, przez głowe przeszło mi kilka nie odpowiednich scenek (dop.aut. nie mogłam się powstrzymać). Musiałam miec bardzo dziwną teraz mine, niepewnie kiwnełam głową.
- To podejdź tu-Powiedział pokazując miejsce przed sobą, co on kombinuje...
Zrobiłam to o co mnie prosił, nawet nie podeszłam do końca a chłopak złapał mnie w tali i przyciągnął do siebie przyciskając swoje gorące wargi do moich. Nasze usta złączyły się w namietnym pocałunku. Zacisnęłam wargi jednak nie wytrzymałam naporu jego języka i odpuściłąm. Nasze jezyki spotkały się w tańcu. Po chwili złapałam ten rytm, zaczęłam oddawać pocałunki. Nagle chłopak odsunął się ode mnie.
- Zostaje w domu?- Spytałam obojętnie.
- Taaa...- powiedział jeszcze troche zakręcony- Muszę tylko iść do Sama, zaraz wróce.
Oznajmił schylił się ucałował mnie w polik i wybiegł z domu.
Siedziałamna łóżku przykryta kocem, Jacoba nie było już od przeszło godziny, zaczęłam się martwić. Wcześniej dzwoniłam do Charliego żeby powiedziec że nie czuje sie najlepiej.
Nagle poczułam przeciag, odwróciłam się i zobaczyłam go, Edwarda...
( dop.aut tu zaczęłam to słuchać, dodaje jakbyście chcieli ♥♥♥♥)
- Co tu robisz?- Spytałam przestraszona
- Bello daj mi wytłumaczyć...-Zaczął swoim aksamitnym głosem od którego zaczęło robić mi sie niedobrze.
- Nie! Mam dosyc ciebie i twojego życia! Wynoś się!- Krzyknełam pokazując palcem okno.
- Ja cię kocham
- Co? Przejży na oczy, nie wiesz po prostu czego chcesz, otwórz oczy, na to jest za późno!- Krzyknęłam głośno- Czy aż byłam taka zła? Czy się narzucałam swoją miłością?
- Nie Bello, ja to...- Nie dałam mu skończyc.
- Ułożyłam sobie życie, bez ciebie!! A teraz wynoś się i nie pokazuj nigdy, nigdy tu nie wracaj nie przyjeżdżaj, wynos sie z tego miasta!- Krzyczałam jak opętana dopiero czyjaś ciepła dłoń mnie uspokoiła.
- Słyszałeś? Wyjdź!- Krzyknął zdenerwowany Jake, Edward wyskoczył zwinnie przez okno i tyle go widziałam.
- Bello przepraszam że tak późno- Powiedział cicho Jacob. Spojrzałam na niego moimi pełnymi łez oczyma.
- Nie Jake, przynajmniej powiedziałam mu wszystko!- Powiedziałam ścierając wierzchem dloni łze, wtuliłam sie w tor wilkołaka i starałam sie uspokoic
ciekawy wpis jestem ciekawa ja potoczą się dalsze losy Belli i Jacoba... czekam nn!!!
OdpowiedzUsuńMarta <3
PS.: wpadnij w wolnej chili do mnie!
No , no !!! Fajny blog... !! Spoko historia , ale osobiście wole Bella + Edward choć do takiej historii też nie mam zastrzeżeń. Fajny masz styl pisania.. Podoba mi się. Czekam z niecierpliwością na rozwój zdarzeń. Przepraszam ,że nie komentowałam wcześniej , ale nie miałam czasu na czytanie blogów. Teraz mam ferie więc nadrabiam :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie , buziaki :*