niedziela, 24 lutego 2013
Wpadniesz? Zależy mi na tym!
Hej, załozyłam nowego bloga (ale tego nie opuszcze) i chciałam wam dac linka zyjesz-iluzja.blogspot.com, wpadniecie? Sorry że nie ma notki kochani ale dziś wstałam o 16, spałam 17 godzin bez przerwy, i chyba mam cukrzyce i bede musiała jechac do lekarza, jestem strasznie słaba, jak coś wyjdzie to wam powiem!
czwartek, 21 lutego 2013
Rozdział piąty
Heuheu, nie wyspałam sie dzis, jutro sb zaśpie na anglika, co mi tam :)
_______________________________________
Żeby kochac trzeba miec serce, nie masz serca, nie kochasz.
Mała Olivia (ja)
Bujał mnie na swoich kolanach po czym odsunął od siebie by móc spojrzeć mi w oczy. W jego dostrzegłam takie emocje jak miłość, złość, ulge dziwne połączenie. Twarz chłopaka zaczęła niebezpiecznie się do mnie przybliżać, położyłam mu rece na klatce piersiowej i odepchnęłam. Kiedy spojrzałam w jego oczy dostrzegłam ból.
- Bello, co ja robie znowu nie tak. Staram sie, próbuje dostosowac sie do ciebie, waruje jak pies przed twoim domem by ruda cię nie tchnęła! Czemu nie możesz mi tego dać?! Rozumiem, zostawił cię, a teraz wrócił ale przecież już go nie kochasz, do cholery jasnej, prawda? Czemu nie możesz tak dla odmiany mnie pokochać? Go już nie ma, zostawił cię! Bella, czzemu ty jestes taka egoistką?!- Powiedział szybko, jednak gdy zobaczył wyraz mojej twarzy wyszeptła cicho-Bello ja przepraszam ja....
- Dobrze, jesli jestem taką egoistką to jak zejde z tego świata to może będzie lepiej...- Krzyknęłam i sie rozpłakałam zbiegając po schodach, wziełam torebke i wybiegłam z domu. Kilka razy potknełam się jednak nie zniechęciło mnie to. Zdenerwowana nie mogłam włożyć kluczyka do stacyjki, po kilku próbach udało mi się, ruszyłam z podjazdu kierując się leśnią drogą do lasu. Kiedy byłam pewna że jestem już daleko zatrzymałam się i oparłam o maskę samochodu. Dlaczego tak zareagowałam? Może dlatego że to prawda, jestem egoistką. Wziełam dwa głębokie oddechy i postanowiłam wrócić do domu. Kiedy jednak już wsiadałam ktoś wyciągnął mnie brutalnie z samochodu. Krzyknęłam przerażona, jednak kiedy zobaczyłam kto przede mną stoi zaniemówiłam...
- Victoria...- Wyszeptałam cicho. Jednak nie była sama, obok niej stała wysoka blondynka o prostych jak drut włosach.
- Tak skarbie, to Eulalia, moja przyjaciółka...Pewnie chciałabys wiedzieć jaki ma dar?- Spytała zwężając oczy, blond wamprzyca zaśmiała się chytrze.
Pokiwałam głową, na co wampirzyce zaśmiały się.
- Jesteś taka krucha...- Odezwała się Eulalia łapiąc mnie za nadgarstek, po chwili usłyszałam trzask łamanej kości. Nie krzyknełam, zacisnęłam zęby.
- Puśc ja!- Nakazała Victoria- Mówiac krótko, Eulalia ma dar, dar zamienania ludzi w rózne potwory...
- Co?! Nie, nie chcę!- Krzyknęłam wiedząc co chcą ze mną zrobic. Zapierałam sie z całej siły, jednakbyły silne.
Blondynka ugryzła mnie w nadgarstek, poczułam że ręka zaczyna płonąć.
- Paulo vegrandis homo, volo hodie vacuum esse, sine eam anima immortali contingit, corpus tuum facit non aetas ne umquam obdormiam ...
Po czym przejechała po rnaie, po której nie zostało ani śladu. Upadłam na ziemie krzycząc, czując że wszystko rozrywa mnie od środka. Dziewczyna dalej kontynuowała.
- Dolorem disrupts corpus permissum vos ceciderit, dolorem sentire mutationis ... Unde nunc sedes erit saltu super quattuor pedes currere, est ...
Wampirzyca nie dokończyła gdyż kilka wilków rzuciło się w ich strone, większości nie pamiętam, po prostu zasnełam...
***
Obudziłam się cała obolała, nie wiedziałam co sie w koło dzieje. Słyszałam tylko odniesione głowy "Nie! A jeśli się przemieni!" itp.
- Umm...-Mruknęłą cicho łapiac się za głowę.
- Bella!- Usłyszałam głos mojego przyjaciela, zaraz potem kilka tupot stóp i zamykanie drzwi. Po chwili obraz zaczął się wyostrzać, i to bardzo. Widziałam za oknem ptaka który siedizał na drzewie oddalonym o około 100m. Spojrzałam w strone Jacoba, teraz widziałam go lepiej, zaczęłam dostrzegać wszystkie szczegóły. Widziałam wady i zalety jego twarzy.
- Bello, przepraszam, nie chciałem tego powiedzieć, ja, ja...- Zaczął się jąkać, tak mnie rozczulił że dostał całusa w policzek.
- A to za co?-Spytał zdziwiony a zarazem szczęśliwy.
- Za to że jesteś idiotą, moim idiotą- Powiedziałam siadając.
- Twój zawsze
- Ile spałam?
- 2 tygodnie....
Potem już tylko ubrałam się i zeszłam z Jake'm na dół. Indianin mówił mi że Sam chce mi coś wytłumaczyć.
Na dole zastałam Sama. Kazał mi usiąść, zrobiłam o co kazał.
- Bello, tylko bądż spokojna- Zaczął- Wtedy kiedy znaleźliśmy cię w lesie, był też tam Edward, wyssał on jad Eulali ale również za duzo krwi, znacznie za dużo, gdyby nie Jake byś nie żyła. Oddał on tobie krew, ma on grupe 0 jest idealnym dawcą.
- Co!?- Spytałam zbulwersowana i zszokowana.
- Bells, spokojnie...- Powiedział Jacob kładąc mi ręke na ramienu, ściągnęłam ją z siebie i wplotłam swoje palce miedzy jego.
- Dobrze, ale nie chodzi mi tylko o to- Zaczął poważnie na co cała sie spiełam- W twoich żyłach płynie teraz krew jednego z członków watachy, możliwe jest że dołączysz do nas.
Teraz kompletnie mnie zamurowało, co?! Ja wilkołakiem?! To niedorzeczne.
- Jakoś nie chce mi się wierzyć...
Wstałam zdenerwowana i wybiegłam z domu rzucając krótkie "muszę to przemyslec..."
Biegłam przed siebie, w głąb lasu, nim się zorientowałam a minęłam granice, tak bynajmniej myślałam...
Nagle przede mną stanęła on, Victoria z morderczym spojrzeniem.
- Ty! Przez ciebie ona zginęła!- Krzyknęła zła łaiąc mnie za gardło i przywalając do drzewa.
- Ja...jej...chyba...nie...zabiłam!- Wysapałam cięzko czując że mnie puszcza. Złapała mnie za nadgarstek, poczułam prąd przechodzący po moim ciele. Przyłożyła sobie moją reke do nosa, powąchała mnie po czym odskoczyła zniesmaczona.
- Wilkołak...-Mruknęła cicho pod nosem, a więc jednak...
- Co? a jednak...- Zaczęłam rozmyslać kiedy wampirzyca skoczyła ku mi. Wbiła swoje paznokcie w moje ramiona i rzuciła mną, kiedy tak leciałam poczułam że przez moje ciało przechodzą drgawki, silne drgawki. Poczułam że wybucham, na sekunde nie było mnie na tym świecie by po chwili znów upaść na ziemie.
Upadłam na ziemie z dzikim charkotem, spojrzałam na swoje łapy, były białoszare. Jednak nie zastanawiałam się nad tym długo tylko zdałam się na instynkt, pobiegłam ku wampirzycy. Victoria ruszyła do ucieczki kiedy to ja złapałam ją za kostke i rucziłam na drzewo, które pod jej siłą złamało się na pół/
W mojej głowie zaczęły pojawiac się różne głosy których nie rozumiałam
Rzuciłam się na wapirzyce i zaczęłam drapać ją, zdałam się na instynkt, rozszarpałam ją na miejscu.
Ubrudzona błotem spojrzałam na swoje dzieło. W mojej głowie zaczęło znów szumiec, ale ktoś uciszył je szybko.
"Bello, tylko spokojnie, kieruj się swoim zapachem do granicy, tam nasspotkasz"
I zamilkł, rzyłożyłam nos do ziemi i zaczęłam wąchać, nie było to najprzyjemniejsze ale jednak do moich nozdrzy doszedł mój zapach. Pobiegłam za nim. Kiedy znalazłam się za granicą usłyszałam wycie. Szłam już w kierunku z kąd dobiegał kiedy upadłam na ziemie padnięta...
________________________________________________
Rozdział pisany na "masz i sie odczep" ale jak widać Bells zostaje wilkiem. Wiem że to tak szybko, ale nie chciało mi sie tego rozpisywać :/
*Mała drobna istota ludzka, chce dziś zostać pusta, dusza niech jej nieśmiertelna się stanie, a ciało nie starzeje się, niech nigdy nie zaśnie...
**Ból który rozrywa ciało niech na ciebie spadnie, poczuj ból przemiany... Od dziś twoim domem będzie las, biegania na czterech łapach, to bedzie...
.
_______________________________________
Żeby kochac trzeba miec serce, nie masz serca, nie kochasz.
Mała Olivia (ja)
Bujał mnie na swoich kolanach po czym odsunął od siebie by móc spojrzeć mi w oczy. W jego dostrzegłam takie emocje jak miłość, złość, ulge dziwne połączenie. Twarz chłopaka zaczęła niebezpiecznie się do mnie przybliżać, położyłam mu rece na klatce piersiowej i odepchnęłam. Kiedy spojrzałam w jego oczy dostrzegłam ból.
- Bello, co ja robie znowu nie tak. Staram sie, próbuje dostosowac sie do ciebie, waruje jak pies przed twoim domem by ruda cię nie tchnęła! Czemu nie możesz mi tego dać?! Rozumiem, zostawił cię, a teraz wrócił ale przecież już go nie kochasz, do cholery jasnej, prawda? Czemu nie możesz tak dla odmiany mnie pokochać? Go już nie ma, zostawił cię! Bella, czzemu ty jestes taka egoistką?!- Powiedział szybko, jednak gdy zobaczył wyraz mojej twarzy wyszeptła cicho-Bello ja przepraszam ja....
- Dobrze, jesli jestem taką egoistką to jak zejde z tego świata to może będzie lepiej...- Krzyknęłam i sie rozpłakałam zbiegając po schodach, wziełam torebke i wybiegłam z domu. Kilka razy potknełam się jednak nie zniechęciło mnie to. Zdenerwowana nie mogłam włożyć kluczyka do stacyjki, po kilku próbach udało mi się, ruszyłam z podjazdu kierując się leśnią drogą do lasu. Kiedy byłam pewna że jestem już daleko zatrzymałam się i oparłam o maskę samochodu. Dlaczego tak zareagowałam? Może dlatego że to prawda, jestem egoistką. Wziełam dwa głębokie oddechy i postanowiłam wrócić do domu. Kiedy jednak już wsiadałam ktoś wyciągnął mnie brutalnie z samochodu. Krzyknęłam przerażona, jednak kiedy zobaczyłam kto przede mną stoi zaniemówiłam...
- Victoria...- Wyszeptałam cicho. Jednak nie była sama, obok niej stała wysoka blondynka o prostych jak drut włosach.
- Tak skarbie, to Eulalia, moja przyjaciółka...Pewnie chciałabys wiedzieć jaki ma dar?- Spytała zwężając oczy, blond wamprzyca zaśmiała się chytrze.
Pokiwałam głową, na co wampirzyce zaśmiały się.
- Jesteś taka krucha...- Odezwała się Eulalia łapiąc mnie za nadgarstek, po chwili usłyszałam trzask łamanej kości. Nie krzyknełam, zacisnęłam zęby.
- Puśc ja!- Nakazała Victoria- Mówiac krótko, Eulalia ma dar, dar zamienania ludzi w rózne potwory...
- Co?! Nie, nie chcę!- Krzyknęłam wiedząc co chcą ze mną zrobic. Zapierałam sie z całej siły, jednakbyły silne.
Blondynka ugryzła mnie w nadgarstek, poczułam że ręka zaczyna płonąć.
- Paulo vegrandis homo, volo hodie vacuum esse, sine eam anima immortali contingit, corpus tuum facit non aetas ne umquam obdormiam ...
Po czym przejechała po rnaie, po której nie zostało ani śladu. Upadłam na ziemie krzycząc, czując że wszystko rozrywa mnie od środka. Dziewczyna dalej kontynuowała.
- Dolorem disrupts corpus permissum vos ceciderit, dolorem sentire mutationis ... Unde nunc sedes erit saltu super quattuor pedes currere, est ...
Wampirzyca nie dokończyła gdyż kilka wilków rzuciło się w ich strone, większości nie pamiętam, po prostu zasnełam...
***
Obudziłam się cała obolała, nie wiedziałam co sie w koło dzieje. Słyszałam tylko odniesione głowy "Nie! A jeśli się przemieni!" itp.
- Umm...-Mruknęłą cicho łapiac się za głowę.
- Bella!- Usłyszałam głos mojego przyjaciela, zaraz potem kilka tupot stóp i zamykanie drzwi. Po chwili obraz zaczął się wyostrzać, i to bardzo. Widziałam za oknem ptaka który siedizał na drzewie oddalonym o około 100m. Spojrzałam w strone Jacoba, teraz widziałam go lepiej, zaczęłam dostrzegać wszystkie szczegóły. Widziałam wady i zalety jego twarzy.
- Bello, przepraszam, nie chciałem tego powiedzieć, ja, ja...- Zaczął się jąkać, tak mnie rozczulił że dostał całusa w policzek.
- A to za co?-Spytał zdziwiony a zarazem szczęśliwy.
- Za to że jesteś idiotą, moim idiotą- Powiedziałam siadając.
- Twój zawsze
- Ile spałam?
- 2 tygodnie....
Potem już tylko ubrałam się i zeszłam z Jake'm na dół. Indianin mówił mi że Sam chce mi coś wytłumaczyć.
Na dole zastałam Sama. Kazał mi usiąść, zrobiłam o co kazał.
- Bello, tylko bądż spokojna- Zaczął- Wtedy kiedy znaleźliśmy cię w lesie, był też tam Edward, wyssał on jad Eulali ale również za duzo krwi, znacznie za dużo, gdyby nie Jake byś nie żyła. Oddał on tobie krew, ma on grupe 0 jest idealnym dawcą.
- Co!?- Spytałam zbulwersowana i zszokowana.
- Bells, spokojnie...- Powiedział Jacob kładąc mi ręke na ramienu, ściągnęłam ją z siebie i wplotłam swoje palce miedzy jego.
- Dobrze, ale nie chodzi mi tylko o to- Zaczął poważnie na co cała sie spiełam- W twoich żyłach płynie teraz krew jednego z członków watachy, możliwe jest że dołączysz do nas.
Teraz kompletnie mnie zamurowało, co?! Ja wilkołakiem?! To niedorzeczne.
- Jakoś nie chce mi się wierzyć...
Wstałam zdenerwowana i wybiegłam z domu rzucając krótkie "muszę to przemyslec..."
Biegłam przed siebie, w głąb lasu, nim się zorientowałam a minęłam granice, tak bynajmniej myślałam...
Nagle przede mną stanęła on, Victoria z morderczym spojrzeniem.
- Ty! Przez ciebie ona zginęła!- Krzyknęła zła łaiąc mnie za gardło i przywalając do drzewa.
- Ja...jej...chyba...nie...zabiłam!- Wysapałam cięzko czując że mnie puszcza. Złapała mnie za nadgarstek, poczułam prąd przechodzący po moim ciele. Przyłożyła sobie moją reke do nosa, powąchała mnie po czym odskoczyła zniesmaczona.
- Wilkołak...-Mruknęła cicho pod nosem, a więc jednak...
- Co? a jednak...- Zaczęłam rozmyslać kiedy wampirzyca skoczyła ku mi. Wbiła swoje paznokcie w moje ramiona i rzuciła mną, kiedy tak leciałam poczułam że przez moje ciało przechodzą drgawki, silne drgawki. Poczułam że wybucham, na sekunde nie było mnie na tym świecie by po chwili znów upaść na ziemie.
Upadłam na ziemie z dzikim charkotem, spojrzałam na swoje łapy, były białoszare. Jednak nie zastanawiałam się nad tym długo tylko zdałam się na instynkt, pobiegłam ku wampirzycy. Victoria ruszyła do ucieczki kiedy to ja złapałam ją za kostke i rucziłam na drzewo, które pod jej siłą złamało się na pół/
W mojej głowie zaczęły pojawiac się różne głosy których nie rozumiałam
Rzuciłam się na wapirzyce i zaczęłam drapać ją, zdałam się na instynkt, rozszarpałam ją na miejscu.
Ubrudzona błotem spojrzałam na swoje dzieło. W mojej głowie zaczęło znów szumiec, ale ktoś uciszył je szybko.
"Bello, tylko spokojnie, kieruj się swoim zapachem do granicy, tam nasspotkasz"
I zamilkł, rzyłożyłam nos do ziemi i zaczęłam wąchać, nie było to najprzyjemniejsze ale jednak do moich nozdrzy doszedł mój zapach. Pobiegłam za nim. Kiedy znalazłam się za granicą usłyszałam wycie. Szłam już w kierunku z kąd dobiegał kiedy upadłam na ziemie padnięta...
________________________________________________
Rozdział pisany na "masz i sie odczep" ale jak widać Bells zostaje wilkiem. Wiem że to tak szybko, ale nie chciało mi sie tego rozpisywać :/
*Mała drobna istota ludzka, chce dziś zostać pusta, dusza niech jej nieśmiertelna się stanie, a ciało nie starzeje się, niech nigdy nie zaśnie...
**Ból który rozrywa ciało niech na ciebie spadnie, poczuj ból przemiany... Od dziś twoim domem będzie las, biegania na czterech łapach, to bedzie...
.
sobota, 16 lutego 2013
Rozdział czwarty
Ferie szybko zleciały, musiałam powrócić do szarej rzeczywistości którą była szkoła.
Źle nie jest, każdy musi przeciez chodzić do szkoły. Przez cały dzisiejszy ranek prosiłam Jacoba, ha błagałam abym mogła zostać w domu pod pretekstem choroby, nadaremnie.
- Jacob, proszę- Szepnęłam mu tuż przy uchu.
- O co prosisz?- Spytał wystawiając nosa zza gazety, ostatnio zaczął czytac o tych wszystkich mordercach.- O Bells, czas do szkoły!
Powiedział spoglądając na zegarek ścienny.
- Jacob, błagam nie chcę!- Jęczałam siadając na krześle w kuchni.
- Ej, każdy musi iśc do szkoły, kiedy z niej wrócisz to sobie odbijemy- Powiedział spokojnie, ha mu łatwo mówić rzecież on racji swoje że biega na golasa po lesie to nie musi chodzić do szkoły tak czesto jak ja.
- Jake- Zaczęłam- Zrobie wszystko co chcesz, stane nawet na głowie tylko daj mi jeszcze tydzień.- Powiedziałam robiąc maślane oczka.Jacob zrobił mine myslącego człowieka po czym spytał:
- Wszystko?- Spytał podejrzliwie, przez głowe przeszło mi kilka nie odpowiednich scenek (dop.aut. nie mogłam się powstrzymać). Musiałam miec bardzo dziwną teraz mine, niepewnie kiwnełam głową.
- To podejdź tu-Powiedział pokazując miejsce przed sobą, co on kombinuje...
Zrobiłam to o co mnie prosił, nawet nie podeszłam do końca a chłopak złapał mnie w tali i przyciągnął do siebie przyciskając swoje gorące wargi do moich. Nasze usta złączyły się w namietnym pocałunku. Zacisnęłam wargi jednak nie wytrzymałam naporu jego języka i odpuściłąm. Nasze jezyki spotkały się w tańcu. Po chwili złapałam ten rytm, zaczęłam oddawać pocałunki. Nagle chłopak odsunął się ode mnie.
- Zostaje w domu?- Spytałam obojętnie.
- Taaa...- powiedział jeszcze troche zakręcony- Muszę tylko iść do Sama, zaraz wróce.
Oznajmił schylił się ucałował mnie w polik i wybiegł z domu.
Siedziałamna łóżku przykryta kocem, Jacoba nie było już od przeszło godziny, zaczęłam się martwić. Wcześniej dzwoniłam do Charliego żeby powiedziec że nie czuje sie najlepiej.
Nagle poczułam przeciag, odwróciłam się i zobaczyłam go, Edwarda...
( dop.aut tu zaczęłam to słuchać, dodaje jakbyście chcieli ♥♥♥♥)
- Co tu robisz?- Spytałam przestraszona
- Bello daj mi wytłumaczyć...-Zaczął swoim aksamitnym głosem od którego zaczęło robić mi sie niedobrze.
- Nie! Mam dosyc ciebie i twojego życia! Wynoś się!- Krzyknełam pokazując palcem okno.
- Ja cię kocham
- Co? Przejży na oczy, nie wiesz po prostu czego chcesz, otwórz oczy, na to jest za późno!- Krzyknęłam głośno- Czy aż byłam taka zła? Czy się narzucałam swoją miłością?
- Nie Bello, ja to...- Nie dałam mu skończyc.
- Ułożyłam sobie życie, bez ciebie!! A teraz wynoś się i nie pokazuj nigdy, nigdy tu nie wracaj nie przyjeżdżaj, wynos sie z tego miasta!- Krzyczałam jak opętana dopiero czyjaś ciepła dłoń mnie uspokoiła.
- Słyszałeś? Wyjdź!- Krzyknął zdenerwowany Jake, Edward wyskoczył zwinnie przez okno i tyle go widziałam.
- Bello przepraszam że tak późno- Powiedział cicho Jacob. Spojrzałam na niego moimi pełnymi łez oczyma.
- Nie Jake, przynajmniej powiedziałam mu wszystko!- Powiedziałam ścierając wierzchem dloni łze, wtuliłam sie w tor wilkołaka i starałam sie uspokoic
Źle nie jest, każdy musi przeciez chodzić do szkoły. Przez cały dzisiejszy ranek prosiłam Jacoba, ha błagałam abym mogła zostać w domu pod pretekstem choroby, nadaremnie.
- Jacob, proszę- Szepnęłam mu tuż przy uchu.
- O co prosisz?- Spytał wystawiając nosa zza gazety, ostatnio zaczął czytac o tych wszystkich mordercach.- O Bells, czas do szkoły!
Powiedział spoglądając na zegarek ścienny.
- Jacob, błagam nie chcę!- Jęczałam siadając na krześle w kuchni.
- Ej, każdy musi iśc do szkoły, kiedy z niej wrócisz to sobie odbijemy- Powiedział spokojnie, ha mu łatwo mówić rzecież on racji swoje że biega na golasa po lesie to nie musi chodzić do szkoły tak czesto jak ja.
- Jake- Zaczęłam- Zrobie wszystko co chcesz, stane nawet na głowie tylko daj mi jeszcze tydzień.- Powiedziałam robiąc maślane oczka.Jacob zrobił mine myslącego człowieka po czym spytał:
- Wszystko?- Spytał podejrzliwie, przez głowe przeszło mi kilka nie odpowiednich scenek (dop.aut. nie mogłam się powstrzymać). Musiałam miec bardzo dziwną teraz mine, niepewnie kiwnełam głową.
- To podejdź tu-Powiedział pokazując miejsce przed sobą, co on kombinuje...
Zrobiłam to o co mnie prosił, nawet nie podeszłam do końca a chłopak złapał mnie w tali i przyciągnął do siebie przyciskając swoje gorące wargi do moich. Nasze usta złączyły się w namietnym pocałunku. Zacisnęłam wargi jednak nie wytrzymałam naporu jego języka i odpuściłąm. Nasze jezyki spotkały się w tańcu. Po chwili złapałam ten rytm, zaczęłam oddawać pocałunki. Nagle chłopak odsunął się ode mnie.
- Zostaje w domu?- Spytałam obojętnie.
- Taaa...- powiedział jeszcze troche zakręcony- Muszę tylko iść do Sama, zaraz wróce.
Oznajmił schylił się ucałował mnie w polik i wybiegł z domu.
Siedziałamna łóżku przykryta kocem, Jacoba nie było już od przeszło godziny, zaczęłam się martwić. Wcześniej dzwoniłam do Charliego żeby powiedziec że nie czuje sie najlepiej.
Nagle poczułam przeciag, odwróciłam się i zobaczyłam go, Edwarda...
( dop.aut tu zaczęłam to słuchać, dodaje jakbyście chcieli ♥♥♥♥)
- Co tu robisz?- Spytałam przestraszona
- Bello daj mi wytłumaczyć...-Zaczął swoim aksamitnym głosem od którego zaczęło robić mi sie niedobrze.
- Nie! Mam dosyc ciebie i twojego życia! Wynoś się!- Krzyknełam pokazując palcem okno.
- Ja cię kocham
- Co? Przejży na oczy, nie wiesz po prostu czego chcesz, otwórz oczy, na to jest za późno!- Krzyknęłam głośno- Czy aż byłam taka zła? Czy się narzucałam swoją miłością?
- Nie Bello, ja to...- Nie dałam mu skończyc.
- Ułożyłam sobie życie, bez ciebie!! A teraz wynoś się i nie pokazuj nigdy, nigdy tu nie wracaj nie przyjeżdżaj, wynos sie z tego miasta!- Krzyczałam jak opętana dopiero czyjaś ciepła dłoń mnie uspokoiła.
- Słyszałeś? Wyjdź!- Krzyknął zdenerwowany Jake, Edward wyskoczył zwinnie przez okno i tyle go widziałam.
- Bello przepraszam że tak późno- Powiedział cicho Jacob. Spojrzałam na niego moimi pełnymi łez oczyma.
- Nie Jake, przynajmniej powiedziałam mu wszystko!- Powiedziałam ścierając wierzchem dloni łze, wtuliłam sie w tor wilkołaka i starałam sie uspokoic
Come BACK!
Wracam, tak, tak wracam. Nie mogłam was tak zostawić, po prostu nie miałam serca :) Za chwilę (godzinne) pojawi się nowy rozdział. Ech, dziewczyny czy któraś z was ma nr buta 36? Bo mam buty czarne z firmy Buffalo które kupiłam za 209zł ale są za małe i chce sprzedać za 150zł. Któreś chętne? Cene możemy zniżyć do 100zł, buty są nowe i nie chodzone!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)